Blog Single

12 Gru

kombinowanie prawem

Strusie i kombinatorzy

Zadłużenie Polaków sięgnęło w tym roku 40,5 mld zł – wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez BIG InfoMonitor. To nie tylko niespłacane kredyty, ale też zobowiązania wynikające z zaległych rachunków za energię elektryczną, gaz, usługi telekomunikacyjne, czynsz za mieszkanie czy z tytułu alimentów. Statystyczny dłużnik jest mężczyzną ok. „40”, najpewniej mieszka na Śląsku albo Mazowszu – to województwa z najwyższym poziomem zadłużenia w kraju. Tyle z grubsza mówią statystyki. Ale w rzeczywistości dłużnik znad Wisły ma wiele twarzy. Równie dobrze może być na rencie i ledwie wiązać koniec z końcem, jak jeździć najnowszym modelem mercedesa klasy S – „pożyczonym” oczywiście. Dłużników różni nie tylko wiek, miejsce zamieszkania czy sytuacja materialna, ale i problemy, przez które popadli w długi. Nie brakuje ofiar kryzysu i biedy, jak i tych, którzy wpakowali się w kłopoty na własne życzenie – skuszeni przez chwilówki.

– Obecnie obserwujemy wzrost liczby dłużników wśród starszych osób – emerytów, jednocześnie maleje liczba najmłodszych zadłużonych – mówi Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów. Wytłumaczenie tego trendu jest proste – dziadkowie zadłużają się, by obdarować dziecko czy wnuka gadżetem lub wspomóc ich finansowo. Gdy nie dają rady spłacać rat, często zostają na lodzie, bo młodzi nie poczuwają się do pomocy.

Dłużnicy z większym stażem to zazwyczaj bardzo ubodzy ludzie – przynajmniej na papierze. Nie posiadają nieruchomości, majątku ani kont bankowych. – Za to mają bogate żony, córki i kochanki – śmieje się jeden z naszych rozmówców z firmy windykacyjnej.

I podaje przykłady – dom przed licytacją uchronić można nie tylko poprzez darowiznę na rzecz dzieci, ale na podstawie fikcyjnej umowy kupna-sprzedaży. A jeśli i to się nie uda, majątek można obciążyć innymi zobowiązaniami. Wtedy pierwszeństwo w zaspokajaniu roszczeń będzie miał np. bank, który udzieli kredytów pod zastaw.

– Najbardziej popularna metoda dłużników w żargonie komorniczym nazywana jest metodą na strusia – dodaje nasz rozmówca. Sprowadza się ona do tego, że dłużnik chowa głowę w piasek – nie odbiera z poczty pism z sądu czy od komornika, zmienia numery telefonów, a nawet adres zamieszkania i myśli, że dzięki temu coś wstrzymuje. Tymczasem fakt odmowy przyjęcia przez adresata przesyłki wystarcza dla uznania, że przesyłka ta została doręczona prawidłowo. W takim przypadku doręczający zwraca pismo do komornika z adnotacją o odmowie jego przyjęcia. Tak samo jest w przypadku tzw. awizowania pism, dwukrotne awizo i niepodjęcie pisma jest równoznaczne z jego doręczeniem.

Kłamstwa są w tym fachu na porządku dziennym. – Pamiętam, jak 5 lat temu podczas czynności terenowych pewna dłużniczka okłamała mnie, że nią nie jest, na poczekaniu wymyśliła historię, że nazywa się inaczej, nie zna miejsca pobytu dłużniczki, bo ta rzekomo wyjechała za granicę, a ona jest tylko jej znajomą, opiekującą się mieszkaniem – opowiada jeden z komorników. Prawdę zdradziła mu sąsiadka.

Faktem jednak jest, że osoby bardzo zadłużone często zmieniają miejsce zamieszkania, unikają meldowania się w nowym miejscu, a nawet wyjeżdżają za granicę. Zdarza się też, że zgłaszają kradzież dokumentów, tylko po to, by później wmawiać komornikowi, że umowę, która stanowi podstawę do ściągania wierzytelności, podpisał w ich imieniu bezczelny złodziej.

Kiedy komornik wchodzi na pensję, dłużnicy często zwalniają się z pracy. Często dogadują się z pracodawcą, żeby część pensji płacił im pod stołem, nie zdając sobie sprawy, że popełniają w ten sposób przestępstwo. A kiedy już mają „nadprogramową” gotówkę, której nie chcą oddawać w obce ręce, to zmieniają rachunki bankowe jak rękawiczki. Dlatego że komornik może z rachunku zdjąć tylko nadwyżkę – ponad trzykrotność średniej krajowej pensji. Zanim więc kasa na rachunku osiągnie ten pułap, trzeba zmienić bank. I cała zabawa z ustalaniem numerów i liczby kont dłużnika, oraz kwoty, jaka została tam ulokowana, zaczyna się od nowa.

Related Posts

Leave A Comment